środa, 17 lipca 2013

Rozdział 1 ,,They Don`t Know About Us"

Dzisiaj mija równy rok od mojego wyjścia z psychiatryka. Pierwszy miesiąc był bardzo ciężki. Lekarz zlecił żebym nie robiła sobie sama kanapek, nie zostawała sama w domu, żeby nigdzie w moim pobliżu nie było ostrych rzeczy którymi mogłabym się zranić. Wiecie jakie trudne jest powstrzymanie się od robienia czegoś co dawało wam ukojenie. Dwa lata nie miałam w ręku normalnego noża, widelca czy łyżki. Wszystko było wykonane z ,,materiałów" którymi nie można było się skaleczyć, a jedzenie wyglądało jak zupy dawniej gotowane przez małe dziewczynki w piaskownicach. Jak wyszłam owszem mogłam to zrobić, ale nie chciałam. Cały czas powtarzałam, że jak się w coś bardzo wierzy to jest to możliwe, musimy się tylko trochę postarać. I udało mi się minął rok, a ja nawet nie myślę o powrocie do tego wszystkiego. Czasem przypominają mi się te chwile ukojenia, ale raczej towarzyszy temu obrzydzenie.
- Holly, Melanie przyszła - z zamyślenia wyrwał mnie głos taty. No tak przecież miałyśmy dzisiaj iść ,,świętować" rok od wyjścia z tamtego więzienia. Szybko zeszłam na dół.
- Tylko pamiętaj uważajcie na siebie, nie szwendajcie za długo i wróć przed północą, a jak coś to dzwoń, od razu przyjadę - jak zawsze pouczał mnie ojciec
- Dobrze tato będziemy pamiętać, kocham Cię, pa - dałam tacie buziaka w policzek i wyszłam.
- No to gdzie idziemy - zapytałam ciekawa planów przyjaciółki jednak ona tylko puściła mi oczko i przyśpieszyła tępa. Podbiegła do stojaka z rowerami do wypożyczenia, więc teraz już jasne było, co miała zamiar dzisiaj robić.
- Kto pierwszy do Starbucksa ! - krzyknęłam uśmiechnięta gdy tylko wsiadłyśmy na rowery. Oczywiście powstała wielka kłótnia stulecia gdy ja uważałam, że byłam pierwsza, a Mel, że ona.
- Oj Holly nic się nie zmieniłaś, przecież to oczywiste, że twoja towarzyszka była pierwsza - usłyszałam znajomy męski głos
- William - krzyknęłam na środku ulicy wtulając się w niego jak w maskotkę.On zaśmiał się powiedział
- Widzę, że się trochę stęskniłaś
- Trochę, bardzo, a przepraszam, zapomniałam to jest moja przyjaciółka Melanie opowiadałam Ci o niej, Mel to jest William też już Ci o nim mówiłam - dziewczyna i chłopak podali sobie dłonie słodko się uśmiechając
- No to skoro już wszyscy się znają pójdziesz z nami na kawę do Starbucksa ? - zapytałam z nadzieją. Na rozmowie szybko zleciał nam czas, a na dworze zrobiło się chłodno i ciemno
- Może przyjdziecie do mnie na noc, mieszkam tu za rogiem, a nie chcę żebyście wracały tak same po nocy - jak w zegarku spojrzałyśmy na siebie z Mel i odwracając się z powrotem zgodnie kiwnęłyśmy głowami na tak
- Ale najpierw muszę zadzwonić do taty - poinformowałam ich i odeszłam kawałek. Miałam szczęście, że tata miał dzisiaj dobry humor i zgodził się żebym została jednak już rano o 10 mam być w domu.
- I ? - powiedzieli równo moi przyjaciele
- I mogę - podskoczyłam i cicho zapiszczałam
- A więc kierunek mój dom ! - krzyknął Will i skierowaliśmy się w wyznaczonym przez niego kierunku. Muszę przyznać jego dom był piękny, ale nie mieszkał tam sam. Zauważyłam po butach które miały zupełnie różniące się od siebie rozmiary
- Mieszkasz z kim - spytałam zaciekawiona
- Tak z Zaynem i Harrym, ale wrócą dopiero pojutrze. Chcieli jechać trochę ,,zaszaleć" i zabrać mnie ze sobą, ale to nie dla mnie - grzecznie odpowiedział od razu tłumacząc ich nieobecność w domu. Resztę czasu planowaliśmy spędzić na oglądaniu filmów, ale z człowiekiem takim jak Will nie da się oglądać filmów. Komentuje każdą nawet najbardziej smutną scenkę tak, że ja i Melanie płakałyśmy ze śmiechu, więc uznaliśmy, że to bez sensu i wyłączyliśmy film. Zaczęliśmy gadać o naszych zainteresowaniach itp. gdy oczy zaczęły mi się same zamykać. William zaprowadził mnie do pokoju jednego ze swoich przyjaciół, a Mel do drugiego z nich.Od razu gdy się położyłam zasnęłam wcześniej zakładając koszulkę Will`a którą dał mi na przebranie do spania.

*Oczami Zayn`a*

- Dobra Hazz ja padam, więc od razu idę się położyć, a Ty rób co chcesz - powiedziałem do przyjaciela. Niestety nasze plany z wyjazdem nie wypaliły i musieliśmy wrócić bo spóźniliśmy się na samolot. Harry jak zawsze wszystko zwalał na mnie i na moją manię układania włosów bo za długo siedziałem w kiblu na lotnisku. Czy to moja wina, że tylko tam jest lusterko ?! Zmęczony całym dniem jazdy wszedłem do pokoju kładąc się na łóżko, jednak dzisiaj nie było takie wygodne jak zawsze tak jakby coś pode mną leżało

*Oczami Holly*

Spałam spokojnie gdy nagle poczułam ciężar na swoim ciele. Gdy zobaczyłam, że ktoś na mnie leży szybko go odepchnęłam i krzyknęłam
- Co Ty robisz w moim łóżku zboczeńcu ?!
- Po pierwsze nie jestem zboczeńcem - powiedział spokojnie - a po drugie, do jasnej cholery to przecież moje łóżko - dokończył z podniesionym głosem

______________________________________________________

Moim zdaniem nie wyszedł najlepiej, ale moim zdaniem przebrnęłam przez najgorsze i teraz będzie już tylko lepiej. Do następnego rozdziału <3

wtorek, 16 lipca 2013

Dylemat

Dzisiaj muszę wytłumaczyć czemu nie było rozdziału wczoraj. Zamówiłam zwiastun i chcę prosić was o pomoc. Nie wiem czy napisać rozdział i dodać czy poczekać aż pojawi się zwiastun i dopiero dać wam 1 rozdział.Jak myślicie ? Proszę podpowiedzcie mi co mam zrobić.

niedziela, 14 lipca 2013

Prolog

*3 lata wcześniej*
- Mamo idę do Melanie, wrócę koło 20 - krzyknęłam informując mamę o wyjściu
- Uważaj na siebie córciu i bez głupot tam - usłyszałam za sobą słowa mamy. Pośpiesznie z uśmiechem na ustach doszłam do domu Mel, która jak zawsze czekała na mnie z kubkiem ciepłej herbaty.To już taka nasza tradycja.Codziennie o 18 przychodzę do niej, razem wypijamy herbatę, gadając o przeróżnych rzeczach o których nikt inny za pewne by nigdy nie rozmawiał. Lubiłyśmy być inne, miałyśmy wiele tajemnic o których nikt nie wiedział. Nie lubiłyśmy jak ktoś na siłę chciał nas poznawać, wyciągać od nas informacje lub nagadywać na innych. Wolałyśmy spędzać czas same bez żadnych piżama party, oglądania romantycznych filmów albo łażenia  po sklepach bez celu. Fajniej było posiedzieć w domu i się porządnie powygłupiać gdy rodziców nie było w domu. Nasi rodzice zawsze uważali, że jesteśmy dziecinne i na swój sposób urocze, ale my same tak nie myślałyśmy. A powracając do tematu. Tego wieczoru jak każdego innego mówiłyśmy o tym jak by to było gdyby pies był w ciąży z człowiekiem, przecież tak się nie da !
- Holly ? - powiedziała pytająco przyjaciółka, ja tylko kiwnęłam głową co miało oznaczać ,,co?", ale przypuszczam, że wyszło jak coś w stylu ,,cześć jestem świrem" zaśmiałam się w myślach jednak widząc smutną minę koleżanki skarciłam się i zachowałam powagę
- Mel, powiesz wreszcie o co chodzi ? - pytałam zniecierpliwiona, jednak ona tylko wybuchnęła płaczem i przytuliła mnie z całych sił - ej mała, co jest ? - teraz byłam na prawdę zdezorientowana Melanie płakała, a ja nie wiedziałam czemu
- Nie wiem jak to powiedzieć - przerwała żeby przetrzeć nos chusteczką - ja się wyprowadzam
- Ale jak to ? Dlaczego ? Nie możesz ! - powiedziałam na jednym wdechu
- Muszę, tata znalazł tam lepszą pracę - tłumaczyła jeszcze mocniej się we mnie wtulając. Powiedziała jeszcze tylko, że wyprowadza się za tydzień, bo niestety wybiła 20 i musiałam iść do domu. Całą drogę myślałam o tym co będzie jeśli się wyprowadzi.Z kim będę rozmawiać codziennie ? Z kim będę gadać na te cholernie głupie tematy jak nie z nią ? Moją najlepszą przyjaciółką.I wtedy z zamyślenia wyrwał mnie pisk opon. Stanęłam przestraszona i sparaliżowana tym co zobaczyłam. Na moich oczach doszło do wypadku. To stało się tak szybko. Nie wiedziałam jak zareagować. Podbiegłam bliżej, chciałam sprawdzić co z osobami będącymi w samochodzie. Czarna skórzana kurtka i długie blond włosy, czarny terenowy samochód. Przecież to moja mama. Nie to niemożliwe. Przecież ona była w domu, nie miała nigdzie jechać. To niemożliwe. Jeszcze bardziej przerażona zadzwoniłam po pogotowie, które po chwili było na miejscu, następnie wykręciłam numer do ojca
- tato, mama jest w domu ? - zapytałam z nadzieją
- nie, nie ma przed chwilą pojechała do sklepu,a o co chodzi ? - nie byłam wstanie wypowiedzieć ani jednego słowa. Telefon wypadł z mojej ręki, a ciało odmawiało posłuszeństwa.

*2 tygodnie później*
Drugi tydzień to samo. Codzienne dobijanie się do moich drzwi, prośby o to bym jadła, piła, wyszła na dwór, a ja po prostu miałam dość. Miałam dość życia i tych wszystkich ludzi którzy nie próbowali zrobić nic by uratować moją mamę. Czemu pozwolili jej umrzeć ? Dlaczego dali jej odejść ? Od czasu wypadku nie widziałam się z Melanie tęsknie za nią, ale nie mam wystarczającej ilości sił żeby się z nią spotkać. Chcę żeby moja mama teraz przy mnie była nikt inny. Chcę iść do niej, przytulić się do niej i powiedzieć jak bardzo ją kocham. Łzy już po raz tysięczny spływały po moim policzku. Sięgnęłam po żyletkę i wycięłam sobie inicjały, jej inicjały na ręku. Nie wiem który raz już to robię, nie potrafię zliczyć nawet ran na moim brzuchu, nogach, ramionach, rękach plecach, szyi czy twarzy. Wtedy na myśl przyszła mi pewna rzecz, a mianowicie śmierć. Przecież to dzięki niej mogłabym się spotkać z moim aniołem, z moją mamą. Zrobiłam głębokie cięcie które spowodowało wyraźne krwawienie z mojej ręki. Szeptałam modlitwę, prośbę do Boga żeby zabrał mnie i skrócił moje cierpienia. Straciłam przytomność, więcej nie pamiętam. Obudziłam się następnego dnia, a przynajmniej tak mi się wydawało.
- co ja tu robię ? - zapytałam taty siedzącego na krześle obok mojego łóżka
- córeczko, jak bardzo cieszę się, że się obudziłaś - uniknął odpowiedzi na moje pytanie tato i przytulił mnie z całych sił
- A gdzie jest mama ? Gdzie poszła ? Czemu jej tutaj nie ma ? - zadawałam głupie pytania z nadzieją, że powie ,, zaraz przyjdzie, nie martw się " niestety odpowiedź była inna
- kochanie mama umarła 3 tygodnie temu - wpadłam w szał gdy to usłyszałam. Nie wiem dlaczego próbowałam wmówić sobie, że ona żyje
- Ona żyje ! Ona tu przyjdzie ! Zadzwonię do niej  pewnie się martwi,a  może mnie szuka chyba lepiej wrócę do domu bo będzie zła - powtarzałam po cichu zbierając powoli moje rzeczy i chciałam już wyjść ze szpitala gdy jakaś kobieta mnie zatrzymała. Zaprowadziła mnie do lekarza. Zadawał mi dziwne pytania. Kiedy ostatni raz jadłam, pytał o mamę, od jak dawna się tnę a później ? Później zamknęli mnie w tym białym więzieniu. Gdzie spędziłam najgorsze 2 lata w moim życiu. Poznałam tam Williama. Polubiłam go, był moim przyjacielem, a siedział w tym pieprzonym psychiatryku z podobnego powodu. Jego tata zmarł. Dużo rozmawialiśmy i naprawdę się zżyliśmy jednak on po roku wyszedł i zostałam praktycznie sama. Melanie przychodziła, ale musiała iść przed 21, bo wtedy wszyscy musieli być w swoich pokojach.I tak minęły 2 lata, wtedy pozwolili mi wyjść i zaczęłam żyć na nowo.

____________________________________________________

Prolog długi, ale to chyba dobrze.Proszę komentujecie. Ja i Zuza włożymy wszelkie starania w to żeby blog, a raczej opowiadanie wam się spodobało.

Bohaterowie





Holly Jones - ur. 24.08.1994r. w Londynie.Zawsze uśmiechnięta i wesoła.Lubi imprezować i spotykać się ze znajomymi, jednak czasem ma ich dość.Jej jedyną prawdziwą przyjaciółka jest Melanie.Jako jedyna wie o pobycie Holly w zakładzie psychiatrycznym.Znają się od przedszkola i świetnie się rozumieją.Mel w ogromnym stopniu pomogła dziewczynie wyjść z depresji co jeszcze bardziej zbliżyło je do siebie.




Melanie Smith - ur. 6.11.1994r. w stolicy Anglii.Z pozoru wydaje się być śmiała i wredna, ale tak na prawdę jest wstydliwą, pełną współczucia dziewczyną.Lubi słuchać czyiś opowieści, a później pomagać w rozwiązaniu problemu zawartego w tej historii.Jednak nie zawsze ma czas dla innych.Praktycznie całe dnie spędza w domu swojej przyjaciółki lub na rozmowie z Holly na skype, gg i fb.




Harry Styles - ur. 01.02.1994r. w Holmes Chapel gdzie mieszkał do 18 roku życia. Gdy skończył osiemnaście lat ze swoim przyjacielem Zaynem wyprowadził się do centrum kraju - Londynu.Zamieszkali tam z synem znajomego matki Styles`a Williamem, który w przeszłości wylądował w psychiatryku co na początku spowodowało współczucie do niego ze strony jego i Malika.



Zayn Malik - ur 12.01.1993r. w Bradford. Zayn jest zamkniętym w sobie, małomównym chłopakiem jednak tylko w towarzystwie nieznajomych.Gdy zostaje sam ze Stylesem i Williamem w domu każdy kto z boku patrzy na jego zachowanie w życiu nie powiedziałby, że to ten sam Zayn Malik przy innych i z tymi dwoma debilami.

William Collins - ur. 13.03.1993r. w Londynie.3 lata temu chłopak przebywał w zakładzie psychiatrycznym z powodu załamania nerwowego.Teraz jest miłym, zawsze uśmiechniętym chłopakiem  który ma wiele wiernych przyjaciół między innymi Zayn`a i Harry`ego, którzy rok temu wprowadzili się do niego.