Dzisiaj mija równy rok od mojego wyjścia z psychiatryka. Pierwszy miesiąc był bardzo ciężki. Lekarz zlecił żebym nie robiła sobie sama kanapek, nie zostawała sama w domu, żeby nigdzie w moim pobliżu nie było ostrych rzeczy którymi mogłabym się zranić. Wiecie jakie trudne jest powstrzymanie się od robienia czegoś co dawało wam ukojenie. Dwa lata nie miałam w ręku normalnego noża, widelca czy łyżki. Wszystko było wykonane z ,,materiałów" którymi nie można było się skaleczyć, a jedzenie wyglądało jak zupy dawniej gotowane przez małe dziewczynki w piaskownicach. Jak wyszłam owszem mogłam to zrobić, ale nie chciałam. Cały czas powtarzałam, że jak się w coś bardzo wierzy to jest to możliwe, musimy się tylko trochę postarać. I udało mi się minął rok, a ja nawet nie myślę o powrocie do tego wszystkiego. Czasem przypominają mi się te chwile ukojenia, ale raczej towarzyszy temu obrzydzenie.
- Holly, Melanie przyszła - z zamyślenia wyrwał mnie głos taty. No tak przecież miałyśmy dzisiaj iść ,,świętować" rok od wyjścia z tamtego więzienia. Szybko zeszłam na dół.
- Tylko pamiętaj uważajcie na siebie, nie szwendajcie za długo i wróć przed północą, a jak coś to dzwoń, od razu przyjadę - jak zawsze pouczał mnie ojciec
- Dobrze tato będziemy pamiętać, kocham Cię, pa - dałam tacie buziaka w policzek i wyszłam.
- No to gdzie idziemy - zapytałam ciekawa planów przyjaciółki jednak ona tylko puściła mi oczko i przyśpieszyła tępa. Podbiegła do stojaka z rowerami do wypożyczenia, więc teraz już jasne było, co miała zamiar dzisiaj robić.
- Kto pierwszy do Starbucksa ! - krzyknęłam uśmiechnięta gdy tylko wsiadłyśmy na rowery. Oczywiście powstała wielka kłótnia stulecia gdy ja uważałam, że byłam pierwsza, a Mel, że ona.
- Oj Holly nic się nie zmieniłaś, przecież to oczywiste, że twoja towarzyszka była pierwsza - usłyszałam znajomy męski głos
- William - krzyknęłam na środku ulicy wtulając się w niego jak w maskotkę.On zaśmiał się powiedział
- Widzę, że się trochę stęskniłaś
- Trochę, bardzo, a przepraszam, zapomniałam to jest moja przyjaciółka Melanie opowiadałam Ci o niej, Mel to jest William też już Ci o nim mówiłam - dziewczyna i chłopak podali sobie dłonie słodko się uśmiechając
- No to skoro już wszyscy się znają pójdziesz z nami na kawę do Starbucksa ? - zapytałam z nadzieją. Na rozmowie szybko zleciał nam czas, a na dworze zrobiło się chłodno i ciemno
- Może przyjdziecie do mnie na noc, mieszkam tu za rogiem, a nie chcę żebyście wracały tak same po nocy - jak w zegarku spojrzałyśmy na siebie z Mel i odwracając się z powrotem zgodnie kiwnęłyśmy głowami na tak
- Ale najpierw muszę zadzwonić do taty - poinformowałam ich i odeszłam kawałek. Miałam szczęście, że tata miał dzisiaj dobry humor i zgodził się żebym została jednak już rano o 10 mam być w domu.
- I ? - powiedzieli równo moi przyjaciele
- I mogę - podskoczyłam i cicho zapiszczałam
- A więc kierunek mój dom ! - krzyknął Will i skierowaliśmy się w wyznaczonym przez niego kierunku. Muszę przyznać jego dom był piękny, ale nie mieszkał tam sam. Zauważyłam po butach które miały zupełnie różniące się od siebie rozmiary
- Mieszkasz z kim - spytałam zaciekawiona
- Tak z Zaynem i Harrym, ale wrócą dopiero pojutrze. Chcieli jechać trochę ,,zaszaleć" i zabrać mnie ze sobą, ale to nie dla mnie - grzecznie odpowiedział od razu tłumacząc ich nieobecność w domu. Resztę czasu planowaliśmy spędzić na oglądaniu filmów, ale z człowiekiem takim jak Will nie da się oglądać filmów. Komentuje każdą nawet najbardziej smutną scenkę tak, że ja i Melanie płakałyśmy ze śmiechu, więc uznaliśmy, że to bez sensu i wyłączyliśmy film. Zaczęliśmy gadać o naszych zainteresowaniach itp. gdy oczy zaczęły mi się same zamykać. William zaprowadził mnie do pokoju jednego ze swoich przyjaciół, a Mel do drugiego z nich.Od razu gdy się położyłam zasnęłam wcześniej zakładając koszulkę Will`a którą dał mi na przebranie do spania.
*Oczami Zayn`a*
- Dobra Hazz ja padam, więc od razu idę się położyć, a Ty rób co chcesz - powiedziałem do przyjaciela. Niestety nasze plany z wyjazdem nie wypaliły i musieliśmy wrócić bo spóźniliśmy się na samolot. Harry jak zawsze wszystko zwalał na mnie i na moją manię układania włosów bo za długo siedziałem w kiblu na lotnisku. Czy to moja wina, że tylko tam jest lusterko ?! Zmęczony całym dniem jazdy wszedłem do pokoju kładąc się na łóżko, jednak dzisiaj nie było takie wygodne jak zawsze tak jakby coś pode mną leżało
*Oczami Holly*
Spałam spokojnie gdy nagle poczułam ciężar na swoim ciele. Gdy zobaczyłam, że ktoś na mnie leży szybko go odepchnęłam i krzyknęłam
- Co Ty robisz w moim łóżku zboczeńcu ?!
- Po pierwsze nie jestem zboczeńcem - powiedział spokojnie - a po drugie, do jasnej cholery to przecież moje łóżko - dokończył z podniesionym głosem
______________________________________________________
Moim zdaniem nie wyszedł najlepiej, ale moim zdaniem przebrnęłam przez najgorsze i teraz będzie już tylko lepiej. Do następnego rozdziału <3
Może być ale prolog był ciekawszy xD :P <3
OdpowiedzUsuńPierwszy rozdział zawsze mi nie wychodzi po za tym to właśnie taki miał być ,, nieciekawy " żebym później mogła was trochę zaskoczyć ;)
OdpowiedzUsuńWow! Kiedy kolejny rozdział? xDD
OdpowiedzUsuńWarrior odeszła :c
OdpowiedzUsuńMam przejąć zwiastun za nią?
Jak tak to zamów u mnie na podstronie, czytając nowy regulamin! ♥
Świetny rozdział.
OdpowiedzUsuńCzekam na nn.
Rodzina Styles i Palvin od lat się kłócą. Nie mogą dopuścić, aby ich dzieci spotkały się. Kiedy wreszcie Harry i Charlotte przypadkiem się spotykają wszystko zaczyna się zmieniać. Kłótnie, strach, miłość. Czy ucieczka z tą drugą osobą to rozwiązanie? Co się stanie? Przeczytaj na: http://all-you-need4.blogspot.com/
Wykonałam zwiastun, proszę wyraź opinię!
OdpowiedzUsuńWstaw zakładkę o nazwie zwiastun, dodaj zwiastun i podaj adres bloga ♥
mania-zwiast.blogspot.com/2013/08/43-49-heart-by-heart.html
Pozdrawiam! xoxo